RSS
 

Filmowy Lipiec

09 sie

Witajcie,

Pora na kolejną odsłonę filmowego miesiąca. Wybaczcie że tak późno, ale brak czasu, weny i w ogóle wszystko na opak. Filmowo był to bardzo dobry miesiąc dla mnie. Obejrzałem mało słabych filmów, chyba tylko trzy. A żeby wybrać top pięć filmów tego miesiąca musiałem odrzucić „Pieskie popołudnie” z Alem Pacino. Jednak Al nie ma co się martwić, bo jego film przegrał z na prawdę dobrymi tytułami, które każde z osobna dostało ode mnie ocenę 8/10. Nie owijając dalej w bawełnę, przejdźmy do filmów.

5.Zaklinacz Deszczu (The Rainmaker) 1997 r. – „Młody prawnik walczy z towarzystwem ubezpieczeniowym, które nie chce pokryć kosztów leczenia chłopca chorego na białaczkę. ”  Nigdy nie byłem fanem Matta Deamona, ale ostatnio zacząłem się do niego przekonywać. Nie tylko przez ostatnie jego kreacje, ale też te wcześniejsze. Tutaj wciela się w młodego prawnika, który walczy z wielką korporacją. Brzmi sztampowo? Oczywiście że tak, ale jest to tak odziane i zagrane że na prawdę warto obejrzeć. Dodatkowo świetna rola drugoplanowa Dannyego DeVito.

4.Upadek (Falling Down) 1993 r. – „Niechcący przegapić przyjęcia urodzinowego swojej córki, bezrobotny mężczyzna tkwi w ulicznym korku. Kiedy puszczają mu nerwy, kontynuuje wędrówkę pieszo, wyładowując swoją złość na innych ludziach. ” – Już nawet nie chcę wspominać kunsztu Michaela Douglasa, grającego główną rolę, tylko Roberta Duvalla, który świetnie wcielił się w policjanta podczas ostatniego dnia służby. Jestem tylko ciekaw ilu z nas tłumi sobie takie emocje jak główny bohater tego filmu?

3.Zombie SS 2 (Dod Sno 2) 2014 r. – „Martin, który przeżył atak nazistowskich zombie, odzyskuje przytomność w szpitalu i dowiaduje się, że przyszyto mu rękę jednego z nich. ” – Opis tego filmu jest absurdalny jak cały film. Rzadko oglądam komedie ale przy tej uśmiałem się jak dawno. Absurd goniący absurd. Mógłbym powiedzieć że w dobrym smaku, ale tutaj zombie walczą z zombie z ludźmi, naziści, rosjanie…Po średniej pierwszej części, ekipa filmowa zrobiła bardzo dobrą drugą. Polecam, ale przestrzegam przed ostatnią sceną filmu!

2.Rain Man 1988 r. – „Karierowicz Charlie dostaje informację o śmierci ojca, z którym od lat nie miał kontaktu. Z testamentu dowiaduje się, że ma starszego brata chorego na autyzm.” – Nie lubię Toma Cruise’a, nie lubię i nie zmienię tego zdania. Nie powiem żeby nie miał jednej czy dwóch udanych ról, ale nie zmieni to mojego zdania na temat jego gry. Uważam go za drewniaka, sztywniaka, ale nie o tym teraz mowa. W tym filmie dla mnie Tom Cruise jest tylko niezbędnym tłem. Młody dzieciak mający swoją firmę z nie do końca legalnie robionymi interesami musi się opiekować bratem chorym na autyzm. Oczywiście najpierw chodzi tylko o spadek a potem przekonuje się do swojego chorego brata. Dustin Hoffman, grający rolę autystycznego mężczyzny poradził sobie idealnie. Ten film chłonie się tylko dla jego roli. Wcale nie dziwi Oskar za tą rolę dla Hoffmana.

Tutaj czas na niezaszczytny najgorszy film miesiąca. Nie było tak okropnie jak w zeszłym miesiącu, ale dobrze też z całą pewnością nie było.

- Abraham Lincoln: Łowca Wampirów (Abraham Lincoln: Vampire Hunter) 2012 r. – „Prezydent USA Abraham Lincoln dowiaduje się, że wampiry planują przejąć władzę w kraju. Wypowiada więc im wojnę.” – Absurdalny opis? Oczywiście, ale to jeszcze nie zwiastun miernoty którą nam wcisnęli ludzie odpowiedzialni za tą produkcję. Gra aktorska była słaba, bardzo słaba. Sceny walki? Zapomnijcie o czymkolwiek realistycznym. Rozumiem że nie do końca o realizm tutaj chodziło, ale oglądanie tej produkcji mnie nużyło, męczyło a dokończyć trzeba. Na plus mógłbym powiedzieć że jako film kostiumowy dobrze to nawet wyglądało 3/10

1.Lot nad kukułczym gniazdem (One Flew over the Cuckoo’s Nest) 1975 r. – „Historia złodzieja, szulera i chuligana, który, by uniknąć więzienia, udaje niepoczytalność. Trafia do szpitala dla umysłowo chorych, gdzie twardą ręką rządzi siostra Ratched.” – Siostra Ratched…to jeden z tych filmów gdzie główny negatywny charakter na prawdę wyzwala silne negatywne emocje. Gdy ją tylko widziałem na ekranie denerwowałem się, denerwowałem się dzięki jej bardzo dobrej grze aktorskiej i dlatego że jej postać taka miała być. Jack Nicholson z drugiej strony to klasa sama w sobie. Film nie był prosty, jego rola tym bardziej a jednak Jack poradził sobie idealnie. Pięć Oskarów za ten film? Jak najbardziej zasłużenie!

Właśnie tak wyglądała moja piątka najlepszych filmów Lipca. Następny filmowy wpis dopiero za miesiąc, ale już pojawiła się perełka którą polecam wszystkim, czyli film Tima Burtona „Big Fish”.

Pozdrawiam

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Woodstock

27 lip

Witajcie,

Miało być o Diable z Hell’s Kitchen ale przełożę ten temat na kiedy indziej. Przecież zawsze będzie czas o porozmawianiu o Daredevilu. Dzisiaj natomiast gdy już emocje po Woodstockowe opadły, chciałbym porozmawiać o tym najwspanialszym festiwalu muzycznym na świecie. Po dwóch latach przerwy przyjechałem ponownie do Kostrzyna. Dlaczego miałem te dwa lata przerwy? Błąd miłosny a rok temu praca za granicą. Ale nie o to chodzi. W ostatnie dni przed wyjazdem okazało się że będę musiał jechać pociągiem. Nie widzę akurat w tym żadnego problemu, jakoś muszę przyznać, lubię podróżować kolejami. Namawiany byłem do jechania Music Regio, Woodstockowym pociągiem, ale podziękowałem za tą przyjemność. Może to przychodzi z wiekiem, albo po prostu stałem się zbyt wygodny, ale jednak lubię mieć zapewnione miejsce do siedzenia i więcej wygód. Więc pojechałem TLK przez Szczecin. Jedna przesiadka a pełna wygodna, miejsce zapewnione a przez trzy godziny to nawet cały przedział miałem dla siebie. Dopiero w Koszalinie doszły osoby do mojego przedziału i jakże to zaskakujące….wszyscy jechali na Woodstock.

Po dotarciu po godzinie trzynastej do Kostrzyna nad Odrą, chwiejnym krokiem podążyłem na przystanek autobusowy, by zostać zawieziony ze swoimi tobołami na teren festiwalu. Niektórzy się mnie pytali czemu jadę tak wcześnie? Bo już we wtorek a festiwal zaczyna się w czwartek. Patrząc na to ile ludzi już było tam, to ja przyjechałem późno. Dotarłem do obozu, gdzie już moi przyjaciele, znajomi, koledzy i nowe twarze były już rozbite. Jak to dobrze że mój namiot rozkłada się sam, bo w innym wypadku mogłoby być krucho. Po paru godzinach dojechała moja Luba wraz z przyjaciółkami, więc mogła już przyjechać na gotowe. Trzeba było tylko napompować materac, ale mając pompkę to poszło błyskawicznie.

Nadszedł pamiętny czwartek, czyli rozpoczęcie festiwalu i…16 godzin deszczu. W czwartek o 4 rano zaczął padać deszcz (Gdańsk przecież zalało, pozdrawiam Galerię Bałtycką) a przestał około godziny 20. Cóż, przyznaje szczerze że nie byłem na to przygotowany, pakując wakacyjne rzeczy do torby na festiwal. Miałem jedną przeciwdeszczówkę i jedną bluzę ale to mogło być mało. Anna (moja Luba) kupiła nam po wojskowej pałatce, która uratowała nam skórę w ten dzień. No a plandeki uratowały nam namioty. Obozowisko wyglądało jak obóz nomadów, ale wszyscy sobie poradzili z warunkami atmosferycznymi. Co do czwartku, na szczęście odbywał się tylko jeden koncert, którym byłem zainteresowany czyli Luxtorpeda. Zagrali dobrze, może nie rewelacyjnie, ale dużo się mówiło że to wina pogody, która pogorszyła nagłośnienie. Jestem w stanie w to uwierzyć. Na Luxtorpedzie zakończyła się moja czwartkowa przygoda z Woodstockiem. Bardzo wcześnie poszedłem spać, gdyż moje ciało odmówiło posłuszeństwa i z bólem głowy i ogólnie całego ciała poszedłem spać.

Piątek przywitał nas już ładniejszą pogodą. Można było już normalnie chodzić, pomimo tego że słońce czekało na następny dzień. Jeżeli chodzi o koncerty też było o wiele lepiej. Moja przygoda tego dnia rozpoczęła się z laureatem złotego bączka małej sceny czy Flannigan’s Heel. Jak dla mnie rewelacja. Szwedzi grający Celtic Punka byli drugim najlepszym koncertem tego festiwalu w mojej ocenie. Wraz z Niedzielem i Bartoszem (pozdrawiam jak to czytacie) szybko znaleźliśmy się pod sceną, gdzie przy skocznych rytmach bawiliśmy się na całego. Od razu po Szwedach, przyszła kolej na Australijczyków czyli zespoły The Rumjacks. Muzyka podobna do poprzedników, ale juz jakoś mniej energii czułem. Może to fakt że trochę się zmęczyłem na poprzednim koncercie. Po Rumjacksach przyszła pora na przerwę. Dwa zespoły które mnie nie interesowały. Wieczorem wraz z Anną poszliśmy na Apocaliptyce, gdzie mieliśmy strasznie wysokie wymagania co do tego koncertu i strasznie się zawiedliśmy. Muzycy grali tak jakby od niechcenia, jakby nie interesował ich ten festiwal, albo rozgrzewali się przed innymi koncertami. Bardzo mi było przykro, bo na prawdę wiele oczekiwałem od tego zespołu.  Piątek zamykał Grubson….i tylko tyle mogę powiedzieć bo tego pana nie słucham. Muszę jeszcze dodać że w między czasie na małej scenie grał śląski zespół Oberschleisien, który mnie bardoz pozytywnie zaskoczył i zgromadził pod małą sceną niewiarygodną ilość osób. 

Nastała sobota…ostatni dzień festiwalu i pogoda stwierdziła że umili życie wszystkim ludziom dookoła. Słoneczko grzało jak miło i spokojnie można było się przewiewniej ubrać i hasać po pasażu dalej. Koncertowo dopiero po dwudziestej godzinie poszliśmy na Bring me the Horizon. Zespół grający trochę ostrzejszy Nu Metal…pobawiłem się, poskakałem a co do ilości ludzi…wydaje mi się że zgromadził największą ilość fanów pod sceną. Anna się bardzo cieszyła i dobrze dla Niej bo Woodstock jest po to aby się cieszyć. Parę godzin później był drugi koncert na który wyczekiwałem, czyli koncert Tarjii. I tutaj już się nie zawiodłem, Tarja dała rewelacyjny show i uważam że był to najlepszy koncert na tym festiwalu.

Na zakończenie wyszedł Zenek z zespołu Kabanos i wraz z ludźmi z którymi na ASP ćwiczył zaśpiewali kilka piosenek a przy tym wszystkim Jurek Owsiak (Pan Jurek) powiedział co mu leżało na wątrobie. A leżało tego całkiem sporo. Muszę przyznać że nie spodziewałem się tak bezpośredniego przekazu do partii rządzącej.

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim z obozu RockOut z którymi spędziłem wspaniały czas podczas festiwalu Woodstock. Gościowi za to że uśmiałem się do łez podczas jego wyścigu na jedzenie hot doga i hamburgera z totalnie nieznaną dziewczyną. Miśkom za inżynierskie konstrukcje które nie jebły. Annie, która wytrzymała ze mną pod namiotem tyle czasu(Kocham Cię Skarbie). Szczepanowi za rozśmieszanie i za kanapki w sobotę w nocy. Mógłbym tutaj dziękować wszystkim z osobna i pewnie po napisaniu tego wpisu zacznie mi się przypominać coraz więcej rzeczy. Dziękuje wszystkim za wspaniale spędzony czas i już nie mogę się doczekać następnego Woodstocku. Kowcio pamiętał żeby utworzyć wydarzenie.

#jurektoniejebło

ZARAZ BĘDZIE CIEMNO

Pozdrawiam

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Filmowy Czerwiec

08 lip

Witajcie,

Mamy już Lipiec więc pora w końcu podsumować filmowy Czerwiec. Filmów obejrzanych w ubiegłym miesiącu było dużo i wybrać najlepszą piątkę było mi naprawdę ciężko. Z wyborem największego rozczarowania nie miałem żadnego problemu ale TOP 5 obejrzanych filmów…cóż to nie było łatwe. Na listę próbowały się wspiąć Majestic oraz Atlantyda (ta animacja) i zabrakło im niewiele, ale musiały uznać wyższość innych produkcji. Bez owijania dalszego w bawełnę przed wami miejsce :

5.Życie Carlita (Carlito’s Way) 1993 . „Po wyjściu z więzienia skruszony gangster planuje wieść uczciwy żywot. Starzy przyjaciele nie dają o sobie jednak zapomnieć.”

Genialny Al Pacino, który w tamtym okresie był niemalże tylko kojarzony z takimi rolami. Człowiek z blizną, Carlito, ojciec chrzestny…dużo by wymieniać. Prócz Pacino w filmie mamy również świetnego Seana Penna. Jeśli lubimy filmy gangsterskie to polecam! A jeśli preferujemy po prostu dobre kino to tym bardziej polecam!

4.Marsjanin (The Martian) 2015. „Po nieudanej ekspedycji Mark zostaje sam na Marsie. Mimo znikomych zapasów oraz zerwanej łączności z dowództwem mężczyzna stara się przetrwać w trudnych warunkach.”

Nie jestem fanem Matta Deamona i bardzo długo się wzbraniałem przed obejrzeniem tego filmu. Czy żałuje? Zdecydowanie nie zwłaszcza że spodziewałem się poważnego, ciężkiego, nudnego filmu a dostałem produkcję przy której świetnie się bawiłem i nie żałowałem spędzonego czasu przy tej produkcji a Matt Deamon łapie u mnie plusy.

3.Sinbad : Legenda Siedmiu Mórz ( Sinbad : Legend of the seven seas) 2003. „Sinbad zostaje wrobiony w kradzież Księgi Pokoju przez boginię Eris. Żeglarz musi odzyskać artefakt, by ocalić przyjaciela, Proteusza.”

Jedyna animacja na liście tego miesiąca. Nie wiem jakim cudem oglądałem ją po raz pierwszy w swoim życiu. Bogini Eris śladem Hadesa z Herkulesa pokazuje że złe charaktery mogą się mocno wryć w głowę. A Dreamworks pokazuje że nie tylko Disney tworzy świetne animacje!

2.Chłopcy z Ferajny (Goodfellas) 1990. „Kilkunastoletni Henry i Tommy DeVito trafiają pod opiekę potężnego gangstera. Obaj szybko uczą się panujących w mafii reguł.”

Druga produkcja gangsterska na tej liście. Dodam jeszcze że Człowieka z Blizną też ostatnio oglądałem w końcu, ale na listę się nie załapał. Świetnie opowiedziana historia przez Martina Scorsese. Genialna obsada, wszystko było dopięte na ostatni guzik, nic tylko oglądać.

Teraz przerwa od tych dobroci, czyli największy niewypał który miałem „przyjemność” oglądać.

- Sharktopus.   2010. „Stworzona dla potrzeb wojska hybryda rekina oraz ośmiornicy wymyka się spod kontroli i rozpoczyna polowanie na ludzi.”

Filmy jak Lavantula, czy Sharknando chociaż były zabawne, niektóre sceny przyjemnie wyreżyserowane, czasami dało radę się nawet zaśmiać. W tym filmie nc nie było w porządku, nic nie było dobre, nic nie było przyjemne…nie polecam, zdecydowanie nie!

No to w ten sposób przed wami numer jeden. Pewnie wielu z was zaskoczy, ale dla mnie była to najlepsza produkcja którą oglądałem w ubiegłym miesiącu.

1.Szef (Chef) 2014. „Po utracie posady w renomowanej restauracji mistrz kulinarny otwiera mobilny bar szybkiej obsługi.”

Nie wiem jak wpadłem na ten film, ale nie żałowałem ani przez minutę. Bawiłem się świetnie oglądając go. Lubię gotować, lubię się uczyć nowych kulinarnych sztuczek a ten film to uczta dla oczu. Oczywiście nie polecam go oglądać będąc głodnym, bo to może się źle skończyć. Film trwa niecałe dwie godziny, ale ani przez chwilę nie wydaję się że to stracony czas. Brawo dla reżysera i dla aktorów, którzy świetnie się odnaleźli w tym filmie. Dawno nie oglądałem tak dobrej komedii, która nie jest głupio śmieszna, tylko sensownie rozpisana.

To by było na tyle jeśli chodzi o filmy. Wiadomo nie samym Euro człowiek żyje, więc  to była taka miła odskocznia. Następny wpis będzie o Diable z Hell’s Kitchen!

Jak ktoś by chciał porównać swoje oceny filmowe z moimi to zapraszam : http://www.filmweb.pl/user/Hoopster

Pozdrawiam

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drużyna Marzeń (PL)

07 cze

Witajcie,

Jakiś czas temu pisałem o drużynie marzeń złożonych z piłkarzy którzy zakończyli karierę albo są tego zakończenia bardzo blisko. Nie uwzględniałem żadnego polskiego piłkarza, ponieważ miałem zamiar stworzyć taką jedenastkę później. Oczywiście będzie to jedenastka zawodników których miałem okazję oglądać w telewizji bądź na żywo. Wiem że są tacy piłkarze jak Deyna, Boniek, Tomaszewski…ale nie byli to piłkarze moich czasów, mogę tylko przeglądać materiały archiwalne a nie o to tutaj chodzi. Bez zbędnych ceregieli przedstawiam wam najlepszą historyczną jedenastkę złożoną z polskich zawodników :

Bramkarz : Jerzy Dudek – Tutaj nie miałem zbyt ciężkiego orzecha do zgryzienia. Co prawda są tacy bramkarze jak Kowalewski, Majdan, Szamotulski czy Onyszko…ale Dudek pomimo zdarzających się błędów, był z nich najlepszy. Liga Mistrzów wygrana to nie przelewki.

Boczni obrońcy : W pamięci nie wryło mi się najwięcej nazwisk, które mogłem tutaj wstawić. Postawiłbym na Tomasza Rząsę oraz na Michała Żewłakowa. Jeden i drugi wyrobili sobie w swoim czasie odpowiednią markę za granicą i to nie w byle jakich klubach.

Środkowi obrońcy : Tutaj miałem ciężki orzech do zgryzienia. Czy postawić na Jacka Bąka czy na Tomasza Wałdocha. W końcu jednak zdecydowałem się na tą pierwszą opcję. Jacek Bąk, były kapitan polskiej reprezentacji byłby idealnym dopełnieniem….Krzysztofa Hoppe. Znacie to nazwisko? To nie zbieg okoliczności. Mój Tata grał w barwach Arki Gdynia przez jedenaście sezonów. Jest jedną z żywych legend tego klubu. Przyjemnością było patrzyć jak walczy, odbiera piłki i zostawia serce na boisku. Mógł też grać spokojnie na boku obrony jak trzeba. Niejednokrotnie jak obserwuje dzisiejszą ekstraklasę to zdaje sobie sprawę że mój Tata spokojnie by dzisiaj grał w najlepszych klubach w Polsce.

Środkowi pomocnicy : Tutaj postawiłbym na Mirosława Szymkowiaka, który miałby bardziej ofensywne zadania oraz na Piotra Świerczewskiego, który miałby w moim zespole być odpowiedzialne za ubezpieczanie, asekurowanie i rozpoczynianie akcji ofensywnych.

Boki pomocy : Kamil Kosowski oraz Jacek Krzynówek. Jeden i drugi przysłużyli się i kadrze i swoim zespołom. Krzynówek będzie zapamiętany jako ten, który atomowym uderzeniem pokonał Real Madryt (później przegrał ale to już nie o tym mowa).

Napastnicy : Tutaj o dziwo nie miałem żadnych problemów z wyborem. Wybór padł od razu na Tomasza Frankowskiego. Popularny „Franek” potrafił strzelać na zawołanie i można było spokojnie stawiać na niego. Drugi wybór? Maciej Żurawski. Ta dwójka nawet grała ze sobą i to z bardzo pozytywnym skutkiem.

Tak właśnie wyglądałaby jedenastka marzeń złożona z polskich zawodników. Oczywiście nie trzeba się ze mną zgadzać, po to jest dyskusja i są komentarze ;)

Pozdrawiam

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Filmowy Maj

01 cze

Witajcie,

Jako że oglądam całkiem sporo filmów (nie tyle co Sal, albo Kassaria) to zamierzam co miesiąc podzielić się pięcioma najlepszymi filmami które miałem okazję obejrzeć i jednym największym rozczarowaniem. W tym miesiącu było kilka perełek (jedna 9/10 nawet) i miałem dość ciężki orzech do zgryzienia jak to ustawić. Bo dłuższej analizie doszedłem do wniosku jak rozmieścić dwa ostatnie miejsca. Tak więc zapraszam do lektury :

5.Hotel Translywania 2 (2015) – Jedna z animacji, która pokazuje że druga część może być lepsza od pierwszej. Rękę Tartakowskyego (animowany Dexter) widać gołym okiem. Jednak jak w pierwszej części trochę było to przesadzone, to tutaj już to lepiej wyglądało. W kilku momentach można było naprawdę się uśmiać. 7/10

4.Strange Magic (2015) – Kolejna animacja na tej liście. Jak Transylwania była śmieszną bajeczką z komiczną kreską, to tutaj już mamy poważniejszy rodzaj rysunku. O dziwo w Polsce przeszło bez większego echa a szkoda bo warto obejrzeć. „Marianne, księżniczka wróżek, porzuca narzeczonego, gdy dowiaduje się o jego zdradzie. Ten postanawia zdobyć eliksir miłości, by odzyskać ją i prawo do tronu.” Brzmi poważnie? Oczywiście, ale ubrane jest w przyjemne dla oka szaty. Lucasfilm (tak Ci od Star Wars) postarał się by zrobić coś oryginalnego. Animację można trochę nawet podpiąć pod musical bo dużo kwestii śpiewanych. Również polecam! 7/10

3.Uznany za niewinnego (1990) – Film który jest młodszy ode mnie o jakieś pół roku. Czemu dopiero teraz go obejrzałem? Jakoś nigdy nie trafiałem na niego w telewizji. „Ceniony prokurator (Harrison Ford) zostaje oskarżony o zamordowanie swojej asystentki, z którą miał romans.” Afera szyta grubymi nićmi. Zawsze mnie pociągały filmy gdzie motywem przewodnim jest rozprawa w sądzie. Tutaj smaczku dodaje sama końcówka filmu która wbija w fotel. 8/10

2.Z Dystansu (2011) – Kolejny film który przeszedł bez echa w Polsce. „Utalentowany pedagog unika przywiązywania się emocjonalnie do uczniów i kolegów z pracy. Poznaje trzy kobiety, dzięki którym jego podejście ulega zmianie.” Przyznaje szczerze po przeczytaniu tego opisu spodziewałem się czegoś innego. Jakże się myliłem. Chcąc to obejrzeć z moją Anią, oczekiwaliśmy zupełnie innego filmu a tu takie zaskoczenie. Zdecydowanie film porusza dość ciężkie tematy. Zacytuje tutaj komentarz mojego kolegi odnośnie tego filmu : „Czy nabranie dystansu może poskutkować oderwaniem. Smutny i piękny film o pustce życia i tym, co ma szansę ją wypełnić.” Film trwa tylko godzinę i czterdzieści minut co uważam za plus, ponieważ nie przynudza, nie ciągnie się bez sensu i nie stara się poruszać za dużo wątków. Jak lubicie ciężkie dramaty to zdecydowanie film dla was! 8/10

1.Życie jest piękne (1997) – „Zamknięty w obozie koncentracyjnym wraz z synem Guido próbuje przekonać chłopca, że okrutna rzeczywistość jest jedynie formą zabawy dla dorosłych.” Jakże to zabawnie brzmi. Temat drugiej wojny światowej, obozów, żydów, był poruszany niejednokrotnie. Ale w taki sposób? Połowa tego filmu to popis aktorski Roberto Benigniego, który zawsze dla mnie był „Dwulicusem” w Asteriksie. Tutaj jednak nie chodzi o to jak świetnie on bawi publiczność, tylko jak fantastycznie potrafi opowiedzieć tak smutną historie. Powiedzmy sobie szczerze, temat obozów koncentracyjnych nie jest wesoły. Tutaj mamy Dramat przez duże D, ale opowiedziane w taki sposób, że i najmłodsi mogą to obejrzeć. Łzy w oczach na koniec filmu? Gwarantowane! 9/10

Tak wygląda najlepsza piątka filmów, którą miałem okazje oglądać w tym miesiącu. Teraz pora na niechlubną odwrotność, czyli najgorszy film który obejrzałem w Maju.

Odgłosy (1977) – Może fakt roku tak mnie odrzucił od tej produkcji a może to że nie potrafiłem pojąć tego klimatu. Efekty specjalne to wiadomo, nie wszystko co ważne w horrorze. Średnia ocen na filmwebie to 7,1 i pewnie Ci ludzie potrafili docenić klimat filmu. Dla mnie on nie był ani straszny, ani ciekawy. Cóż ja nie polecam, ale gusta są różne. 2/10

 

To by było na tyle jeśli chodzi o filmy z Maja, zapraszam do dyskusji, komentowania a może nawet polecania filmów. Możecie również dodać mnie na Filmwebie : http://www.filmweb.pl/user/Hoopster

Pozdrawiam

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drużyna marzeń

30 maj

Witajcie,

Selekcjoner kadry polski Adam Nawałka niedawno podał ostateczny skład który pojedzie na Euro 2016. Nie zamierzam się z nim kłócić. Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale ufam temu człowiekowi i wierzę że wie co robi. Parę złoty na pierwszą czwórkę zamierzam postawić, więc do boju Polsko ;)

Nie o tym jednak chciałem pisać. Nawałka powołał swoich i pomyślałem, jakby wyglądała moje jedenastka marzeń. To był niezły orzech do zgryzienia, gdyż na jedną pozycję potrafiłem znaleźć tuzin nazwisk, które by idealnie pasowały. Szczerze nie miałem tylko problemów z wytypowaniem trzech pozycji o czym zaraz napiszę. Podkreślam że to jest moja lista i nie każdy musi się zgadzać. Zawodników wybierałem tych którzy albo skończyli już kariery, albo grają już gdzieś w ligach typu Chiny itp. Zdecydowałem się na taktykę 4-4-2 , gdyż jakbym miał ustawić ich w mojej ulubionej 4-5-1 to nie mógłbym zmieścić dwójki moich idoli z dzieciństwa. Coś za coś…jedziemy :

Bramkarz : Peter Schmiechel – Tutaj nie miałem żadnych wątpliwości. Latający duńczyk jest moim największym idolem. Pierwsza moja koszula bramkarska była firmy Hummel właśnie z jego nazwiskiem. Jego syn teraz może pójść w jego ślady, ale wielkością nigdy nie dorówna ojcu. Cóż…najmłodszy z rodziny Schmeichelów ma wysoko postawioną poprzeczkę.

Prawy obrońca : I tutaj już pierwszy zgrzyt. Bo mam trzy nazwiska które bym tutaj umieścił : Gary Neville, Cafu, Javier Zanetti. I żeby było sprawiedliwie wybieram tego trzeciego. Sprawiedliwie, gdyż zawodnicy Milanu i Manchesteru jeszcze się pojawią. Javier Zanetti legenda Interu ponad 900 meczów dla tej ekipy zawsze chciał grać waleczny uniwersalny, co tutaj dużo mówić. Nie jestem fanem Interu Mediolan, ale szacunek do takich zawodników zdecydowanie mam.

Środkowi Obrońcy : Tutaj długo się nie zastanawiałem i wybrałem Paolo Maldiniego oraz Jaapa Stama. Myślałem jeszcze nad opcją Lucio, którego bardzo lubiłem, ale jednak zdecydowałem się na legendę Milanu i wielkiego holendra. Ta dwójka grająca ze sobą pokazywała w swoim czasie wielkość AC Milan, szkoda tylko że te czasy minęły i klub nie może wydostać się z dołka.

Lewy Obrońca : Tutaj nawet nie mam co się oszukiwać. Roberto Carlos był w moim mniemaniu najlepszym lewym obrońcą w historii piłki nożnej. Zatrzymać tego człowieka było niezwykle trudno. Bramka którą zdobył przeciwko Francji w 1997 roku ? Majstersztyk!

Defensywny pomocnik : I tutaj kolejny wielki orzech do zgryzienia. Claude Makalele, Edgar Davids, Roy Keane, Gennaro Gattuso…to nie są byle jakie nazwiska. Kolejny raz było mi bardzo ciężko kogoś wybrać, ale po dłuższym zastanowieniu stawiam na „Holenderskiego pitbula”. Edgar w destrukcji był nie do zastąpienia. W jaki sposób on grał, walczył, oddawał z siebie wszystko to była sama przyjemność.

Lewy skrzydłowy : Ryan Giggs. Najbardziej utytułowany brytyjski piłkarz w historii. Giggs grał w piłkę na najwyższym poziomie niemal do swojej czterdziestki…takich piłkarzy jak on już nie będzie a szkoda.

Prawy Skrzydłowy : Tutaj najbardziej marketingowy piłkarz swoich czasów czyli David Beckham. Jako wielki fan Manchesteru bardzo mnie zabolało jego przejście do Realu Madryt, ale potrafiłem to zrozumieć. Popularny Becks był jedyny w swoim rodzaju i jego wolne, gra, technika…nadal jak widzę że gdzieś gra, mecze charytatywne itp. to staram się oglądać.

Ofensywny Pomocnik : Tutaj moim zdaniem najlepszy piłkarz którego miałem okazję oglądać. Czyli Ronaldinho…ten człowiek pokazał jak można bawić się piłką nożną…uśmiech za każdym razem, czy coś wychodziło, czy wszystko szło dobrze. Szkoda tylko że z talentem nie szła chęć do treningów…

Dwójka napastników : I jak tutaj wybrać dwóch napastników z puli ludzi takich jak : Raul, Ronaldo, Ruud Van Nisterloy, Bergkamp, Henry, Cantona, Elber, Koller…ciężko prawda? Otóż ja wybrałem dwie „10″ czyli Rivaldo oraz Alessando Del Piero. Kolejno FC Barcelona i Juventus Turyn…dzięki tym dwóm piłkarzom pokochałem te dwa kluby piłkarskie.

Tak właśnie bym ustawił swoją jedenastkę marzeń. Jeden Duńczyk, jeden Argentyńczyk, dwóch Włochów, dwóch Holendrów, trzech Brazylijczyków, Anglik oraz Walijczyk…a jak wyglądałaby wasza jedenastka marzeń?

Pozdrawiam

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pieniądze to nie wszystko

27 maj

Witajcie,

Tytuł mojego wpisu może wprowadzać w błąd, ponieważ nie będzie to na temat pieniędzy naszych w portfelach, nie będzie to także o 500+ ani o zwrocie podatku z ZUSu (ech te 15 złoty…).  Będzie o pieniądzach we współczesnej piłce nożnej.

Jak widzimy na każdym kroku, mówi się o wielkich transferach, ogromnych kontraktach, przeolbrzymich gażach za reklamy, sponsorów za wszystko. Gareth Bale czy Cristiano Ronaldo, którzy kosztowali Real Madryt po 80 mln Euro czy więcej są najlepszym przykładem. Leo Messi zarabia około 300 tysięcy euro miesięcznie (albo tygodniowo o zgrozo). Wszystko to jest zwariowane i tylko się zastanawiamy : „Dokąd to zmierza” ? Sam Pele niedawno wypowiadał się że to wariactwo…pieniądze które się teraz płaci zawodnikom i za zawodników są nie z tej ziemi. Zwykły zjadacz chleba idący na mecz nigdy w życiu takich pieniędzy nawet nie zobaczy na oczy. Kolejne piłkarskie firmy wydają coraz to większe pieniądze aby tylko móc kupić zawodników i zarabiać kolejne miliardy. Manchester United, City, Real, Barca, Chelsea, Juventus, Bayern….wszystkie te firmy rok w rok wydają około 100 mln na zawodników. W Hiszpanii mamy monopol na ligę wykupiony przez trzy może cztery drużyny. Niespodzianka w tamtej lidze jest rzadkością. Ale możemy ją nawet wskazać, parę lat temu był to Villareal a później Atletico Madryt. Teraz Atletico już wybiło się z tego dołka i także jest to bogata firma. Ale swojego czasu porównując do takiej Barcelony czy Realu madryt…finansowo nie byłoby w stanie opłacić samego Ronaldo czy Messiego. We włoszech jest to samo. Mamy Juventus, Inter, Romę i może Napoli i Fiorentine…Milan który był kiedyś wielki, teraz jest cieniem samego siebie. Juventus wygrywa mistrzostwo za mistrzostwem.  Z jednej strony się cieszę bo jestem fanem Starej Damy, ale z drugiej strony chciałbym aby było jakieś urozmaicenie, coś się w końcu zaczęło dziać.

Ale spójrzmy teraz na Anglię. Najbogatsza liga piłkarska. Tutaj spadkowicz ma większy budżet transferowy niż połowa drużyn w lidze hiszpańskiej. Prawa telewizyjne są olbrzymie, największe nazwiska grają właśnie w Anglii. Firmy jak Manchester, Chelsea, Arsenal, Tottenham czy Liverpool znane są na cały świat. Co roku te kluby grają o wszystkie cele, krajowe czy europejskie. A co się wydarzyło w tym sezonie? Drużyna która rok temu ledwie się utrzymała w lidze, Leicester z Wasilewskim w składzie w tym roku zdobyło mistrzostwo. Nikt, na prawdę nikt nie wierzył w tą drużynę. Najlepszy strzelec, Vardy parę lat temu grał w trzeciej lidze, Mahrez został kupiony za jakieś 250 tysięcy Euro. Ta drużyna miała walczyć o utrzymanie a było zupełnie inaczej. Ranieri parę miesięcy temu został zwolniony z funkcji selekcjonera Grecji teraz został najstarszym menadżerem który pierwszy raz zdobył mistrzostwo anglii. leicester bardzo mnie ucieszyło swoim zwycięstwem, gdyż pokazali że nie pieniądze nadal są najważniejsze w piłce nożnej tylko wiara w swoje umiejętności, walka do końca i serce do tego sportu.

Zawsze będę kibicował tym malutkim, którzy mają czelność utrzeć nosa gigantom. Historia Dawida który wygrał z Goliatem nie musi być tylko scenariuszem kinowego filmu. Ekipa „Lisów” pokazała to dokładnie. Cieszy bardzo fakt, że Claudio Ranieri nadal zamierza budować zespół bez wielkich transferów, będzie szukał zawodników pasujących mu do filozofii prowadzenia drużyny. Cieszy mnie to że nadal pieniądze nie zmonopolizowały piłkarskiego rynku, że są tacy którzy dalej chcą walczyć.  W Polsce był Piast, który nagle się wyłamał i mógł zostać sensacyjnym mistrzem…

Mogę tylko powiedzieć : „Oby tak dalej” !

Pozdrawiam!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zwierzaki!

28 lut

Witajcie,

Dzisiaj całkiem poważnie ma być. Ostatnie tematy były dość luźne, dzisiaj jednak zamierzam trochę zagłębić się w poważniejszy temat jakim jest opieka nad zwierzętami.

Wielu z was i wielu ludzi może zadać sobie pytanie „co w tym takiego trudnego, poważnego?” . Otóż bardzo wiele, zwłaszcza kiedy widzę ilość ogłoszeń na internecie o treści „Oddam psa/królika/kota/chomika bo [tutaj wpisz bardzo poważny powód].” Codziennie jestem zasypywany ogłoszeniami że śliczna sunia szuka domu, pies po przejściach szuka nowego pana, psy, koty i inne zwierzęta które nie sprawdziły się jako „zabawki” dla dzieci albo szybko się znudziły ponieważ dostaliśmy lepszą grę, nowego pleja czy rower. Niejednokrotnie już łapałem za telefon i chciałem dzwonić i przygarnąć do domu czworonoga ale wtedy zacząłem się zastanawiać czy to rozsądne. Brak czasu i fakt że mieszkam sam eliminuje 90 % możliwości przygarnięcia futrzastego pupila. Bez różnicy czy to jest mysz czy mastif, każde zwierzę zasługuje na uwagę i każde zwierzę trzeba wychować.

Wiadomo że zwierzę to członek rodziny, zwłaszcza pies czy kot, ale każde zwierzę musi znać swoje miejsce i tutaj rodzą się kolejne schody. Brak czasu uniemożliwia mi wytresowanie i nauczenie swojego miejsca takie zwierzątko, choć jak widać nawet osoby które mają niby czas też się nie wywiązują z nauki psa. Wszystkie Yoreczki, Chichuahuy i inne „wielkie” psy są tak często rozpieszczane, nie wychowywane ponieważ są traktowane jak zabawki, wrzucane do torebki i powoli zapominają gdzie jest ich miejsce, myśląc że to im trzeba usługiwać. Jakiś czas pracowałem w sklepie zoologicznym i bardziej bałem się małego Yorka niż bulteriera jak zakładałem kaganiec, bo wiedziałem że te małe psy są w 90 % nie wychowane, zostawione same sobie, albo po prostu rozpieszczane po całości.

Chodzi o to że zwierzęta nie powinny być spontanicznym prezentem, zakupem na święta dla dziecka, które nie zdaje sobie sprawy z obowiązków które na nie spadną bo przyprowadzeniu pupila do domu. Karmienie i spacery to jest tylko wierzchołek góry lodowej a już dla niektórych to jest za dużo i obowiązki spadają na rodziców, którzy na przykład nie mają ochoty na wychowywanie zwierzaka syna/córki. Co się wtedy dzieje? Taki zwierzak po kilku miesiącach ląduje na jakiejś tablicy, allegro, trojmiasto.pl czy innym portalu z dopiskiem „nieudany prezent” , „dziecko jest uczulone” (ta jasne) albo inne bzdety.

Moje przesłanie na dzisiaj jest proste! Zwierzęta to nie zabawki, przed zakupem bądź adopcją zastanówcie się czy macie czas, zdrowie i miejsce na takie zobowiązanie!

Pozdrawiam

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mr.Pool

24 lut

Witajcie,

Ach ostatnio niestety zabrakło czasu i sobotni wpis został przesunięty na dzisiaj. Możecie po samym tytule wywnioskować o czym on będzie, więc moi drodzy, jeśli jeszcze nie oglądaliście tego pana w czerwonym lateksowym wdzianku, który kocha łamać czwartą ścianę, zabija dwoma katanami i wtrąca co chwilę niewybredne żarty, to lepiej wyłączcie tą stronę i zajmijcie się czymś innym. Opieka nad pluszowymi jednorożcami na przykład.

Ach Deadpool cóż to był za świetny film. Przyznaje szczerze że oczekiwania miałem ogromne, zwłaszcza kiedy dowiedziałem się że to nie będzie film dostępny dla każdej grupy wiekowej. Wtedy moje oczekiwania wzrosły jeszcze bardziej i w dniu mojego pójścia do kina nie mogłem się już doczekać aż te reklamy przestaną być wyświetlane. Sam wstęp już moim skromnym zdaniem był mistrzowski. Przytyki do osób odpowiedzialnych za film, jak scenarzyści, reżyserowie czy po prostu aktorzy. Pstryczek w nos w głównego aktora czyli Ryana Reynoldsa poprzez naśmiewanie się z zielonej latarni. No i w końcu akcja…nie będę streszczał całego filmu to jest po prostu bez sensu lepiej pójśc na niego jeszcze raz (zwłaszcza w polsce gdzie to oczywiście jakaś podrzędna romantyczna komedyjka pobiła w sprzedaży biletów.) Ale trzeba przyznać że nie tylko ja miałem wielkie nadzieje odnośnie tego filmu. 134 miliony zarobione w pierwszy weekend po wejściu do kin i pobicie rekordu super bohaterskich filmów. Avengersi, X Meni i inne Spidery nie mają co równać się do Wade Wilsona i jego czerwonego alter ego.

Świetnie budowana historia, przeplatająca obecne wydarzenia z przeszłością zamaskowanego bohatera który brał udział w eksperymentach broni X. Ale jest pewno ale w moim odczuciu. Scena kiedy to Wade Wilson wydostaje się z z tego urządzenia które miało pozbawiac go tlenu. Rozumiem że udało mu się odpalić zapałkę o jego chropowatą skórę, ale jeśli akurat się dusił i tlenu było bardoz mało w jaki sposób ta zapałka nie zgasła jak ją podrzucił pod wywietrznik a po drugie…jak tak mała dostawa tlenu mogła w ten sposób się podpalić i spowodować taki wybuch? Cóż to jest akurat temat do rozmów ale w moim odczuciu jest to niemożliwe ale może ja się po prostu do końca nie znam?

Inną sprawą…cóż zbliża się 8 marca i panowie…powodzenia! Bo dzien kobiet po tym filmie nigdy już nie będzie taki sam! Ja będę walczył i wam też życze tego, aby Wade Wilson i jego narzeczona nie byli przykładem jak świętować ten dzień!

Deficyt X Manów ? Cóż pewnie ćwiczą do walki z Apocalipsem, ale ta dwójka jak najbardziej wystarczyła…to tak właściwie po krótce o tym rewelacyjnym filmie! Nie zamierzam się rozpisywać jakoś wielce o fabule, scenach czy jednorożcach, ten film po prostu trzeba oglądać! I ja zamierzam jeszcze parę razy sięgnąć ku niemu i czekam grzecznie na część drugą!

Pozdrawiam!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zabawnie od 1 do 7

17 lut

Witajcie,

Dzisiejszy wpis miał być poświęcony wszędobylskiemu panu Poolowi. Niestety smutne nowiny z rana zmieniły mi plany. Aktor George Gaynes nie żyje. Pewnie wielu z was to nazwisko niewiele mówi, ale wystarczy powiedzieć komendant Lassard i od razu się uśmiechamy. Gaynes stworzył nieśmiertelną kreacje starszego, zabawnego komendanta akademii policyjnej. Akademii policyjnej, której stworzono aż siedem części. Czy warto było? Oczywiście że tak!

Dawne amerykańskie komedie się nie starzeją. Osobiście mogę oglądać całą serię jedną po drugiej i mi się nie nudzi. Ale to magia tych komedii przyciąga nas po dzień dzisiejszy przed odbiorniki telewizorów. Wszystkie części wyżej wspomnianej produkcji (w jednej nawet pojawia się sam Christopher Lee! ) to tylko wierzchołek góry lodowej. Pamiętajmy że wszystkie komedie Mela Brooksa czyli parodie w stylu „Płonących siodeł” czy „Facetów w rajtuzach” nadal bawią.

Wracając do AP. Co w niej było takiego zabawnego że za każdym razem jak tylko dowiadujemy się że leci w telewizji a mamy wolną chwile to oglądamy z wielkim uśmiechem na ustach? Moim zdaniem czynników jest kilka :

- Świetnie rozpisane i multum postaci. Od komendanta Lassarda, Tuckelberrego, wielkoluda Hightowera czy świetnie naśladującego przeróżne dźwięki Jones’a. Nawet główne złe charaktery czyli Harris i Proctor pomimo tego że zawsze naszym bohaterom robiły pod górę, czekaliśmy na jakiś zabawny gag z nimi,

- Przygody…każda z części jest oparta na innym miejscu, przygodzie czy motywie przewodnim. Milicja obywatelska, Moskwa czy sama pierwsza część i szkolenie policyjne,

- Żarty nie są wtórne i się nie nudzą. Nie ma na siłę powtarzania albo wciskania dowcipów, są one dopasowane idealnie do sytuacji i kapitalnie dawkowane widzom.

Reasumując…w dobie słabych, przepełnionych przemocą, seksem, wulgaryzmami amerykańskich komedii (oczywiście zdarzają się wyjątki) stare klasyczne produkcje nadal się świetnie bronią i nadal warto je oglądać!

Jeszcze raz Komendancie Lassard, spoczywaj w pokoju! *Salutuje*

Pozdrawiam

Oren

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii